Radykalne wybaczanie, czyli jak pisać listy?

LISTY PISZEMY NA KARTCE ODRĘCZNIE.
UŻYWAMY DŁUGOPISU LUB PIÓRA.
NIE PISZEMY NA KOMPUTERZE I NIE DRUKUJEMY ICH.
NIE PISZEMY OŁÓWKIEM.

Jak pisać?

Radykalne Wybaczanie metodą pisania listów polega na tym, że piszesz list do tego, kto cię „zranił”. Adresujemy do danej osoby np. „do mojej mamy” i zaczynamy pisać o swoich krzywdach, ranach, pretensjach od kiedy tylko pamiętamy. Nie chodzi o to, co się stało naprawdę, bo to nie ma znaczenia. Najważniejsze jest to, jak daną sytuację czy zachowanie ODCZULIŚMY. Mózg nie widzi różnicy pomiędzy wyobrażeniem a rzeczywistością – zawsze reaguje tak samo. Silne emocje i ocenianie, złość, agresja, płacz, użalanie się nad sobą są tutaj jak najbardziej na miejscu. Chodzi o to, żeby używać jak najcięższych słów, wyrzucać z siebie najbardziej ukryte i stłumione emocje, do których na co dzień nie umiemy się przyznać. Piszemy wszystko, co nam przyjdzie do głowy. Kiedy piszemy do rodziców (a do nich trzeba napisać przede wszystkim) lub kogoś, kto nas bardzo skrzywdził, to wyrzucamy wszystko to, co tylko pamiętamy i od kiedy pamiętamy – od wczesnego dzieciństwa, przez okres dojrzewania i dorosłość, aż do dnia dzisiejszego.

Bądź dokładny!

Należy jednak pamiętać, aby się do tego porządnie przyłożyć. Samo pisanie dla pisania nie ma większego sensu. W trakcie naszej pracy powinny uruchamiać się nagromadzone emocje, trzeba je poczuć. Jeśli jesteśmy źli na kogoś, to nie piszemy O złości, ale piszemy ZE złością. Poczujmy ją i wyrzućmy z siebie! Jeśli jesteśmy smutni, to poczujmy w trakcie pisania ten smutek. Jeśli czujemy żal, to niech to będzie żal. Jeśli nienawiść, to poczujmy nienawiść do tej osoby, do której piszemy. W trakcie należy poczuć te emocje jak najmocniej i wyrazić na papier.

Jaki w tym sens?

Na co dzień nie wyrażamy swoich emocji i pretensji. Ciężko jest nam mówić o krzywdzie czy strachu. Tak samo nie zawsze udaje nam się wyrazić złość, bo obawiamy się konsekwencji. Pisanie listów pozwala wyrazić to, co niewyrażone. Jest to bezpieczna metoda uwalniania nagromadzonych emocji w bezpiecznym środowisku. W trakcie pisania może pojawić się blokada, obawy, ale wtedy po prostu zacznijmy pisać. Na początku delikatnie, a później coraz mocniej. Jak już zaczniemy, to stopniowo wchodzimy w tryb wyrzucania z siebie wszystkiego, co się pojawia. Podświadomość dostaje wtedy informację „wyrażam to, co myślę i czuję i nic się nie dzieje, więc… mogę wyrażać dalej”. Niesie to za sobą ogromną ulgę, a regularna praktyka pomaga nam lepiej panować nad emocjami w ciągu dnia. Dodatkowo w trakcie pracy zaczynają odkrywać się wspomnienia i dawno zapomniane historie oraz emocje. Podświadomość zaczyna podrzucać nam kolejne historie „do wyrażenia”, dzięki którym podnosi się nasza świadomość obecnej sytuacji, czyli np. „dlaczego ciągle mnie to spotyka?” 😉

Listy piszemy tyle czasu, ile potrzebujemy. Tutaj nie ma reguły ile stron należy zapisać aby temat odpuścił. Piszemy do momentu, aż wyczerpiemy temat i pojawi się odczucie „napisałem już wszystko, co się dało… już nie mam nic więcej do powiedzenia”. Tylko nie chodzi tutaj o odczucie „eee… może już wystarczy”, ale „napisałem już wszystko, co się dało… już mi się nawet nie chce pisać, bo nie mam o czym… nie czuję już żadnych emocji”.

Co dalej?

Jak skończymy pisać, to się pod tym ładnie podpisujemy imieniem i nazwiskiem. Polecam też przeczytać list na głos, jakbyśmy czytali go osobie, do której jest skierowany. Dla ułatwienia polecam ustawić naprzeciwko siebie dwa krzesła. Na jednym siadamy my, a na drugim symbolicznie „sadzamy” naszego odbiorcę (w wyobraźni, a nie naprawdę!). Po przeczytaniu bierzemy te wszystkie zapisane kartki i je palimy (wszystko musi się spalić ) na zewnątrz, poza mieszkaniem (np. w ogródku, na balkonie). Może być też balkon, ale ważne jest żeby wyjść na zewnątrz. Jak wszystko się już spali, to potem spłukujemy to wodą w zlewie lub spuszczamy w toalecie. O całej sprawie zapominamy i już nie wracamy do tematu.

Jak się za to zabrać?

Jeśli piszemy do rodziców lub innego winowajcę naszego cierpienia, to piszemy po 3 listy do każdej z tych osób. Jeśli pierwsza pod tablicę idzie mama, to adresujemy pierwszy list „Do mojej mamy *imię i nazwisko mamy*” i zaczynamy opisywać naszą historię. Jak skończymy list, to go palimy. Drugiego dnia piszemy drugi list. Adresujemy ponownie i zaczynamy go w stylu „Widzę szansę na wybaczenie, ale…” i piszemy do wyczerpania tematu – po pierwszym liście przypominają nam się tematy, o których dawno zapomnieliśmy. Drugi list z reguły sięga „głębiej” w podświadomość. Warto wspomnieć, że jeśli mamy wątpliwości czy dana sytuacja faktycznie miała miejsce, lub wydaje nam się, że w sumie „to nie było takie straszne”… ZAPOMINAMY O TYM. Listy mają na celu rozładowania emocji i wyrzucenia swoich ODCZUĆ, a nie logiczne układanie sobie historii. Jeśli CZUJĘ, że mnie skrzywdzono, to TAK BYŁO, jeśli WYDAJE MI SIĘ, że zostałem źle potraktowany, to TAK BYŁO. Przypominam, że mózg nie odróżnia wyobrażeń od rzeczywistości i ZAWSZE REAGUJE TAK SAMO. Nawet jeśli wyobrażę sobie, że się boję i poczuję strach, to mózg zareaguje jakby faktycznie groziło nam niebezpieczeństwo i zaczyna zmieniać fizjologię. Także piszemy wszystko, nawet wtedy, kiedy „nam się wydaje”. Pod drugim listem również się ładnie podpisujemy i go palimy. Pierwszy i drugi list mają na celu wyrzucenie z nas wszystkich nagromadzonych emocji, spuszczenie pary i rozładowanie się.

UWAGA!
Często mamy w zwyczaju tłumaczyć zachowanie innych. Powtarzamy sobie, że “w sumie to nie było tak źle, w sumie to chcieli dobrze, a może nie wiedzieli, że mi robią krzywdę, a tak właściwie to im też było trudno, a w sumie to nie mam im tego za złe”.
Oczywiście, nikt nie jest nikomu nic winien i często rodzice czy inni ludzie nie chcieli nam celowo zrobić krzywdy. Zgadzam się. Jednak w trakcie pisania listów należy o tym ZAPOMNIEĆ. Jeśli przyjdzie nam do głowy usprawiedliwiać kogokolwiek, to można użyć nawet sformułowania “Widzisz… Nawet teraz kiedy wyrzucam swoje żale, to nie umiem Ci tego porządnie wyrzucić, bo już się usprawiedliwiasz! To Twoja wina!….”. Chodzi przede wszystkim o to, żeby tymczasowo przejść w rolę ofiary, kogoś skrzywdzonego i wyrzucić z siebie wszystko to, co mamy do powiedzenia. Nawet i ZWŁASZCZA jeśli wydaje nam się, że “nie wypada”.

Kiedy skończymy z wyrzucaniem krzywd, to czas to wszystko odpuścić i wejść w inne, nowe postawy i pozytywne energie. Trzeciego dnia piszemy więc list odpuszczający w stylu „wybaczam ci, nie jestem Tobą, nie patrzyłam Twoimi oczami, nie przeżyłam tego, co ty, więc nie wiem dlaczego się tak zachowujesz/zachowywałaś, ale akceptuję cię taką, jaka jesteś, wybaczam Ci wszystko, już nie ma o co się złościć, wszystko zostało powiedziane, akceptuję Cię takiego, jaki jesteś. W sumie może i masz pozytywne cechy, czegoś mnie nauczyłeś. Nie jesteś mi nic winien.”. Jak nas czasami poniesie, to można pisać z miłością, z uczuciem itd. Im bardziej się zaangażujemy, tym lepiej. Ważne jest żeby w tym liście poruszyć jeszcze jedną kwestię. Skoro już wybaczyłem, zamknąłem temat, to wszystko jest już za mną, to jak teraz zamierzam się zachowywać? Jakie jest moje postanowienie? Skoro skończyłem odgrywać rolę ofiary, to w jakim kierunku teraz pójdę? Warto nad tym chwile pomyśleć i pisać coś, w co wierzymy, co jest z nami spójne. W trakcie pisania należy poczuć to, co przelewamy na papier, utożsamić się z tym, wejść w tą postawę tak, jakbyśmy chcieli samych siebie przekonać, że to jest prawda. 3 list również podpisujemy i go palimy. W tym 3 liście chodzi o to, żeby faktycznie odpuścić, wybaczyć, zaakceptować, zostawić temat i pójść nową drogą. Swoje już powiedzieliśmy, wszystko poszło i nie ma o czym  mówić i czego wspominać. Czas zmienić swoją postawę i swoje życie. 3 list jest niezmiernie ważny, ponieważ bez niego, ze względu na brak nowego kierunku, stare bóle często wracają. Podświadomość nie lubi zmian, nie wie co ma dalej robić, więc działa tak, jak do tej pory. Wystarczy wskazać jej nowy kierunek i wzorzec zachowania żeby zapomnieć o przeszłości.

Później piszemy 3 listy do drugiego rodzica w ten sam sposób. Na końcu piszemy listy DO SIEBIE, w takiej samej formie. Piszemy więc do siebie w 3 osobie tak, jakbyśmy pisali do kogoś innego tj. „To TY mi zrobiłeś, to TWOJA wina”. To także jest bardzo ważny element całego procesu. Ile pretensji, żalu i poczucia winy trzymamy w sobie? Ile złości i bólu kryjemy na co dzień i ile przykrych rzeczy mamy sobie do powiedzenia? To wszystko też musi być wyrażone, ponieważ w innym wypadku siedzi to w Nas i rośnie z każdym dniem. Kiedy to wyrazimy, to już w nas tego… nie ma. Staje się nieaktualne, ponieważ zostało wyrażone. Do siebie również piszemy 3 listy.

Jeśli w danym momencie nie mamy zbyt wiele do powiedzenia swoim rodzicom, a ktoś inny zajmuje naszą głowę (przyjaciel, mąż, żona, kochanek, wujek, koleżanka, brat, siostra…) i to wobec niego mamy najwięcej nagromadzonej złości/strachu/bólu/frustracji, to zacznijmy najpierw od tej osoby pisząc do niej 3 listy według powyższej instrukcji.

Możemy też pisać listy do innych ludzi. Zwłaszcza tych, którzy nas w życiu najmocniej poturbowali. Do zaciekłych wrogów najlepiej pisać po 3 listy. Do osób, które nam zaszły lekko za skórę, albo są po prostu irytujące, wystarczy napisać jeden list, a potem go spalić. Takie listy można pisać w sumie do każdego i w dowolnej ilości. Jak nas ktoś wkurzy w ciągu dnia, albo zachodzi za skórę regularnie, to emocje te przelewamy na kartkę i palimy list. Nie trzeba do każdego pisać aż 3 listów. Nie trzeba też do każdego pisać listu uwalniającego z miłością. Jest to konieczne tylko przy rodzicach i zaciekłych wrogach, ale tak na co dzień, wystarczy napisać jeden list, spalić go, a następnie usiąść na chwilę i wyrazić akceptację i odpuszczenie wobec tej osoby. Wystarczy pół minuty, kilka wdechów, wyrazić wewnętrznie akceptację, miłość, wdzięczność za to doświadczenie i poczuć, że odpuszczamy. Ważne jest, żeby za każdym razem proces zamknąć intencją akceptacji, miłości, odpuszczenia. Wtedy dopiero mamy pewność, że temat został ostatecznie zamknięty.

Każdy list przed spaleniem, polecam czytać na głos – najlepiej do zdjęcia osoby, z którą aktualnie się „rozprawiamy”. To dodatkowo odblokowuje czakrę gardła, która wiąże się bezpośrednio z wyrażaniem tego, co myślimy. Każde słowo, które jest napisane, ma znaczenie, ale dopiero wypowiedzenie ich na głos daje pełne uwolnienie. Przetestujcie z resztą sami.

Jeśli chcesz lepiej zrozumieć temat Radykalnego Wybaczania na własnym przykładzie i przepracować swoje konflikty, zapraszam na konsultację indywidualną.

PK

 

Od kilku lat pracuję metodą Totalnej Biologii. Fascynuje mnie to, jak bardzo jest ona precyzyjna i logiczna oraz jak poprzez zrozumienie przyczyn powstawania chorób i negatywnych wzorców z łatwością można się od nich uwolnić. W tym celu stosuję moją autorską metodę łącząc elementy Radykalnego Wybaczania oraz pracy z Wewnętrznym Dzieckiem. Więcej informacji na mój temat w zakładce "o mnie". W celu umówienia się na konsultację, wystarczy wysłać maila na kontakt@totalnabiologia.com.pl

16 comments: On Radykalne wybaczanie, czyli jak pisać listy?

  • Witam, rozpoczelam proces wybaczania od matki, napisałam wczoraj trzeci list i czuję się fatalnie. Rozumiem, że to faza przejściowa… Doświadczam tego pogorszenia jako przejmowanie odpowiedzialności za swoje życie, stąd takie przetłoczenie. Zastanawiam się czy iść za ciosem i „pracować” dziś z ojcem. Czytając artykuł o czarnej dziurze przypomniał mi się sen o spadaniu w otchłań srzed kilkunastu miesięcy, który był jednym z piękniejszych doznań. Pozdrawiam

    • Piotr Kmieć

      Najlepsza odpowiedź – jak czujesz. Czasami warto ochłonąć po takich listach i dać sobie chwilę przerwy żeby poukładać myśli. Uczucie przytłoczenia, jak słusznie zauważyłaś, spowodowane może być przymusem do wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Trwanie w bólu jest często wygodne, bo łatwiej zwalać winę na innych i obarczać ich za wszystkie nieszczęścia. Kiedy zaczynamy się uniezależniać, to odpadają usprawiedliwienia i wymówki.
      Gratulacje, zrobiłaś ważny krok ku wolności. Przyzwyczaisz się, najgorsze już za Tobą. Teraz tylko zacznij się przyzwyczajać do nowych warunków 🙂
      Czarna dziura potrafi przerazić, ale tylko do momentu, aż się nie poddamy. Kiedy przestajemy walczyć, jesteśmy wolni.

  • Witam,

    Zastanawiam się, czy mogę polecić tę metodę 14-latce. Ma problemy z ojcem. Rodzice się rozwiedli.
    Tylko czy w takim wieku jest to bezpieczne? Chodzi mi właśnie o ten moment, w którym człowiek czuje się fatalnie. Czy to jest wiek, w którym człowiek temu podoła? Ma Pan jakieś doświadczenia z młodzieżą w tym względzie?

    Nauczycielka

    • Piotr Kmieć

      Niezdrowe jest trzymanie emocji i nie wyrażanie ich. Lepiej usiąść i pisać, niż tłamsić to w sobie. Nastolatki od dawna piszą pamiętniki, gdzie mogą przelewać to, co ich boli. Pisanie listów ma bardzo podobny mechanizm działania, tylko ukierunkowany jest na uwolnienie tłumionych emocji. Jest to całkowicie bezpieczne 🙂

  • Witam,
    Czy spotkał sie Pan z problemem ssania kciuka u dzieci (4 lata)? Czy to kciuk to jakiś konflikt z ojcem czy tez problem kontroli ze strony matki? Spotkałam sie z tymi 2 interpretacjami. Proszę o pomoc w rozszyfrowaniu.

    • Piotr Kmieć

      Kciuk dotyczy autorytetów w naszym życiu. Ssanie kciuka może dotyczyć problemów za autorytetem (ojciec) lub tłumioną agresję. Należy pamiętać, że dzieci często przejawiają konflikty i stres rodziców.

  • Cześć.
    Mam pytanie natury technicznej. Skoro napisany list należy spalić poza domem, a następnie spuścić w toalecie, to znaczy, ze przynosi się go do domu z powrotem. A nie wyjdzie na to samo, jeśli popiół zostanie tam, gdzieś w polu lub wrzucony do strumienia, tudzież na miejscu zakopany?
    Może to mało ważne, lecz ja tak mam, że muszę wiedzieć dokładnie.
    Pozdrawiam

    • Piotr Kmieć

      Chodzi o symbolikę. Palimy na zewnątrz, czyli „wynosimy” to z domu poza dom.
      Można spalić nad garnkiem lub patelnią i potem spłukać w sedesie. Ew rozsypać na trawniku i polać wodą 🙂

  • Czyli można spalić w domu?

    • Piotr Kmieć

      Wszystko można, ale polecam palić poza domem, na zewnątrz, albo chociaż na balkonie. Chodzi tu o symboliczne „wyniesienie” tematu poza dom.

  • A czy można list podrzeć lub np. wrzucić do niszczarki w pracy? Trochę obawiam się zabaw z ogniem….

    • Piotr Kmieć

      Ogień w środowisku kontrolowanym nie jest zagrożeniem 😉 ale można te papierki wyrzucić np do sedesu.

  • Czy można zacząć od .. siebie?

  • Moge zacząć od .. siebie?

Leave a reply:

Your email address will not be published.

11 + 11 =

Site Footer